Naukowcy twierdzą, że wydry, afrykańskie jeże karłowate i koty lamparcie są dodatkowymi czynnikami ryzyka.
Naukowcy odkryli, że ilość kontaktu między ludźmi a zwierzętami odgrywa kluczową rolę w przenoszeniu chorób / fot. pexels
Handel dzikimi zwierzętami, który obejmuje około jednej czwartej wszystkich gatunków ssaków, znacznie zwiększa ryzyko przenoszenia patogenów między zwierzętami a ludźmi, pisze Interesting Engineering. Według nowego badania, prawdopodobieństwo takiego przeniesienia wzrasta o około 50 procent.
Praca, opublikowana w czasopiśmie Science, opiera się na analizie 40 lat danych dotyczących legalnego i nielegalnego handlu zwierzętami. W badaniu wzięli udział naukowcy z Uniwersytetu Yale, Uniwersytetu Maryland i Uniwersytetu Idaho. Naukowcy odkryli, że dzikie ssaki są 1,5 razy bardziej narażone na przenoszenie czynników zakaźnych na ludzi. Nielegalne operacje są szczególnie niebezpieczne i zwiększają to ryzyko.
Jednocześnie, jak wyjaśnia Jérôme Gippe, jeden z autorów badania, bezpośrednie wykorzystanie produktów pochodzenia zwierzęcego – takich jak futro czy kość słoniowa – prawie nie niesie ze sobą ryzyka infekcji. Główne ryzyko pojawia się wcześniej: podczas polowania, przetwarzania i transportu zwierząt.
Według naukowców, zmusza to do ponownego przemyślenia nawyków konsumenckich i postaw wobec produktów pochodzenia zwierzęcego.
Naukowcy zwrócili szczególną uwagę na popularność zwierząt egzotycznych jako zwierząt domowych. Są to gatunki takie jak fenki, wydry, afrykańskie jeże pigmejskie, koty lamparcie czy oposy cukrowe. Badanie wykazało, że handel takimi zwierzętami sprzyja rozprzestrzenianiu się patogenów i może mieć wpływ na zdrowie ludzi.
„Jak nauczył nas COVID, działania te mogą powodować epidemie i pandemie. Takie przypadki były już wcześniej udokumentowane – w szczególności wybuch ospy małp w 2003 r. związany ze sprzedażą egzotycznych zwierząt” – czytamy w artykule.
Jak podkreślają naukowcy, nawet jeśli ryzyko nie jest bezpośrednie, sam fakt popytu na takie zwierzęta stymuluje rozprzestrzenianie się infekcji.
Jednym z kluczowych ustaleń badania było to, że długość czasu, przez jaki dany gatunek był w handlu, bezpośrednio wpływa na ryzyko. Średnio co 10 lat, gdy dany gatunek znajduje się na rynku, dodawany jest kolejny patogen współdzielony z ludźmi. Oznacza to, że liczba kontaktów ludzi ze zwierzętami odgrywa kluczową rolę w przenoszeniu chorób.
Naukowcy podkreślają: istniejące systemy bezpieczeństwa biologicznego koncentrują się głównie na ochronie gatunków, a nie na zapobieganiu rozprzestrzenianiu się infekcji.
Naukowcy wzywają do ponownego przemyślenia podejścia do kontrolowania handlu dzikimi zwierzętami i wzmocnienia systemów nadzoru biologicznego.
Uważają, że odkrycia pomogą lepiej zrozumieć interakcje między żywicielem a patogenem i pomogą zapobiegać przyszłym epidemiom.
Ogólny wniosek jest taki, że ograniczenie handlu dzikimi zwierzętami i unikanie trzymania egzotycznych zwierząt domowych może znacznie zmniejszyć globalne zagrożenia dla zdrowia.
Czytaj także:
Niebezpieczeństwo ze strony zwierząt
Przypomnijmy, że wcześniej informowano, że kaczki stają się kanibalistyczne z powodu niedoboru żywności. Według naukowców ptaki zaczęły wykazywać kanibalizm i zjadać się nawzajem, ponieważ rosnące temperatury sprawiają, że mieszkańcy zbiorników wodnych zjadają pisklęta i połykają je w całości.
Naukowcy byli w szczególności zszokowani incydentem, w którym zauważono trzy dzikie kaczki karłowate zjadające młode innego gatunku ptaków. Ekolodzy nazwali ten incydent „przerażającym” i stwierdzili, że działania kaczek były „celowym, powtarzającym się drapieżnictwem”.

