Bardzo rzadko zdarza się, aby ciastko zostało wysłane do zimnego piekarnika, zwykle z powodu zapomnienia lub pośpiechu.
A wynik takiego eksperymentu jest najczęściej rozczarowujący: ciasto okazuje się płaskie i ma gęstą skórkę, według korespondenta .
Istnieje jednak cała klasa wypieków, w których zimny start daje doskonałe rezultaty. Należą do nich zapiekanki, puddingi i niektóre rodzaje chleba z wilgotnego ciasta.
Zdjęcie:
Po umieszczeniu formy z płynnym ciastem w zimnym piekarniku i podgrzaniu jej, struktura tworzy się powoli i równomiernie. Pęcherzyki gazu z zaczynu mają czas na rozprzestrzenienie się w całej objętości, zamiast wybuchać w ciągu pierwszych kilku minut.
W praktyce oznacza to, że zapiekanka twarogowa gotowana od zimnego startu okazuje się wyższa i nie osiada po wyłączeniu. Brzegi nie przypalają się, a środek jest idealnie upieczony.
To samo dotyczy zapiekanek z płynnym nadzieniem – takich jak klasyczny duński deser z jabłkami. Ciasto ma czas zastygnąć, zanim nadzienie się zagotuje.
Jednak w przypadku ciasta drożdżowego zimny piekarnik to pewny sposób na uzyskanie bochenka z kamieniami. Drożdże aktywują się zbyt wcześnie w niskiej temperaturze, zużywają cały cukier i umierają, zanim ciasto zdąży wyrosnąć.
Ten sam bochenek wyrośnie dwa razy wyżej w rozgrzanym piekarniku, ale pozostanie płaskim chlebem w zimnym piekarniku. Różnicę widać nawet gołym okiem.
Kupione w sklepie ciasto francuskie również nie toleruje zimnego startu. Masło między warstwami musi się natychmiast stopić i wytworzyć parę, która rozdzieli warstwy.
W wolno nagrzewającym się piekarniku masło wycieknie, zanim utworzy się para. Rezultatem jest suchy, twardy płaski chleb zamiast chrupiących rogalików.
Wypieki bezglutenowe zachowują się zupełnie inaczej. Ze względu na brak glutenu potrzebują więcej czasu na ustrukturyzowanie, a zimny start jest tutaj przydatny.
Muffiny z mąki ryżowej lub kukurydzianej pieczone w zimnym piekarniku nie pękają na wierzchu ani nie kruszą się po przekrojeniu. Wilgoć wewnątrz jest zatrzymywana znacznie lepiej.
Jest jeszcze jeden ważny niuans – rodzaj ciepła. W piekarnikach gazowych zimny start jest niebezpieczny, ponieważ przez pierwsze kilka minut pali się tylko dolny płomień, a górny pozostaje zimny.
Spód ciasta zaczyna się piec, podczas gdy góra pozostaje surowa i nie można tego później nadrobić. W piekarnikach elektrycznych z konwekcją efekt ten jest łagodzony.
Jeśli chodzi o bezę i roladę bezową – zimny piekarnik jest absolutnie przeciwwskazany. Piana białkowa musi być wystawiona na działanie gorącego środowiska, aby natychmiast zastygła i zachowała swoją przewiewność.
W przeciwnym razie białko zacznie osiadać, zanim jeszcze struktura zostanie utrwalona. Zamiast chrupiącej bezy, rezultatem będzie lepka, słodka masa.
Praktyczna wskazówka dla tych, którzy chcą poeksperymentować: ustaw minutnik na dziesięć minut dłużej niż zwykle. Podczas gdy piekarnik się nagrzewa, ciasto jest już w środku i poddawane jest wstępnej obróbce cieplnej.
Zimny start najlepiej sprawdza się w przypadku serników i pasztetów w foremkach. Płynne podgrzewanie zapobiega pęknięciom powierzchni, które psują wygląd.
Doświadczenie pokazuje, że nie należy ślepo podążać za zasadą „zawsze rozgrzewaj piekarnik”. W przypadku płynnych i wilgotnych tekstur, zimny start jest świadomym wyborem profesjonalistów.
Ale w przypadku herbatników, biszkoptów i bułek drożdżowych zasada pozostaje żelazna. Tylko gorący piekarnik zapewni przewiewną konsystencję, której oczekujesz.

