Stworzenie fałszywego konta na portalach społecznościowych, poproszenie przyjaciela o „sprawdzenie” partnera lub dostanie się do telefonu w nocy – takie działania wydają się być obroną.
W rzeczywistości każda kontrola wierności dowodzi tylko jednego: nie ufasz sobie, donosi korespondent .
Psychoanalitycy wyjaśniają: osoba, która cię testuje, rzutuje swoje własne mroczne impulsy na partnera.
Zdjęcie: Pixabay
Osoba, która sama jest zdolna do oszukiwania w pewnych okolicznościach, szczerze wierzy, że druga osoba zrobi to samo.
Trzy korzenie nieufności
Pierwszym korzeniem jest doświadczenie zdrady w przeszłości, która nie została doświadczona. Nie opłakiwałeś tej zdrady, nie złościłeś się odpowiednio, po prostu „wybaczyłeś i zapomniałeś”. Teraz stary strach pojawia się w nowym związku.
Drugim źródłem jest niska samoocena. Kiedy wierzysz w siebie, że nie ma za co cię kochać, każde milczenie ze strony partnera wydaje się być dowodem na to, że on lub ona oszukuje. Walidacja staje się sposobem na potwierdzenie: „Wiedziałem, jestem nikim”.
Trzeci korzeń to niespokojny rodzaj przywiązania ukształtowany w dzieciństwie. Matka mogła wychodzić i wracać, a dziecko przyzwyczaiło się do sprawdzania, czy nadal tu jest. Dorosły przenosi ten rytuał na partnera.
Dlaczego kontrole nigdy nie działają
Nawet jeśli twój partner zda test, nie będziesz mógł spać spokojnie. Twój mózg po prostu podniesie stawkę: „A co, jeśli następnym razem zostanie złapany?” lub „W takim razie badanie było zbyt łatwe”.
W przypadkach, w których kontrola ujawnia flirt lub wątpliwą korespondencję, cierpi sprawdzający. Dostajesz to, czego szukałeś, ale niszczysz swój własny związek własnymi rękami.
Przypadek kliniczny z praktyki Esther Perel: kobieta wynajęła detektywa, znalazła dowody na zdradę męża, złożyła pozew o rozwód. Rok później wyznała, że tak naprawdę nie chciała prawdy, ale wymówki, by odejść, ponieważ była zakochana w kimś innym.
Check-iny często służą nie jako poszukiwanie prawdy, ale jako sposób na uniknięcie bezpośredniej rozmowy. Łatwiej jest zostać przyłapanym na gorącym uczynku, niż powiedzieć: „Tęsknię za twoją uwagą, boję się, że przestałeś mnie kochać”.
Jeśli masz ochotę sprawdzić swojego partnera, zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: czego tak naprawdę szukam? Dowodu winy czy potwierdzenia, że jestem godny zaufania?
Drugie pytanie brzmi: czy jestem przygotowany na to, że jeśli znajdę niewinność, nie uwierzę, a jeśli znajdę winę, nie będę w stanie wybaczyć? Testy nie pozostawiają miejsca na życie.
Zamiast tajnych nalotów psychologowie zalecają bezpośredni dialog. Powiedz: „Przyłapałem się na myśli, że chcę sprawdzić twój telefon. To świadczy o moim niepokoju, a nie o twoim poczuciu winy. Pomóż mi zrozumieć, skąd bierze się ten strach”.
Uczciwy partner nie obrazi się na takie wyznanie. Spyta: „Co mogę zrobić, żebyś poczuła się lepiej?”. I wspólnie wymyślicie rytuał – na przykład wieczorną rozmowę o minionym dniu.
Jeśli twój partner reaguje paniką i oskarża cię o paranoję, to również jest to diagnoza. Zdrowa osoba nie boi się mówić o uczuciach, nawet tych niewygodnych.
Pamiętaj: jedno potwierdzenie rodzi potrzebę tuzina innych. Jedynym sposobem na wydostanie się z tego kręgu jest zaprzestanie zabawy w detektywa i rozpoczęcie budowania przejrzystości poprzez dialog, a nie pułapki.

