Co się stanie, jeśli przestaniesz wyprowadzać psa na spacer: zła hipochondria w czterech ścianach

Wielu właścicieli psów małych ras jest pewnych: „Po co nam ulica, mamy kuwetę w domu”.

To błędne przekonanie niszczy psychikę zwierzęcia szybciej niż niewłaściwe jedzenie, donosi korespondent .

Brak regularnych spacerów zmienia wesołego towarzysza w agresywnego domatora, który z nudów zaczyna niszczyć mieszkanie.

Zdjęcie: Pixabay

Depresja i zanik mięśni u psów

Fizyczne skutki rezygnacji z przebywania na świeżym powietrzu nie są od razu zauważalne. Najpierw u zwierzęcia rozwija się hipodynamia – osłabienie mięśni, następnie problemy ze stawami i otyłość.

Lekarze ostrzegają, że nadwaga uruchamia reakcję łańcuchową: ryzyko chorób serca i cukrzycy u takiego psa wzrasta wielokrotnie.

O wiele straszniejsze jest jednak to, co dzieje się w głowie zwierzęcia. Pies uwięziony w czterech ścianach traci kontakt z rzeczywistością – mózg przestaje odbierać nowe zapachy i bodźce wzrokowe.

Jest to podobne do deprywacji sensorycznej u ludzi: pojawia się apatia, a następnie ataki paniki.

Agresja jako sposób na przetrwanie

Kiedy energia nie ma dokąd pójść, a instynkty wymagają działania, pies staje się zły. Zwierzę staje się nadmiernie rozdrażnione i może rzucić się na właściciela lub inne zwierzęta bez wyraźnego powodu.

To nie wychowanie, to czysta fizjologia: nadmiar kortyzolu (hormonu stresu) i brak endorfin uwalnianych podczas biegania sprawiają, że pies jest nie do opanowania.

Cierpi też tak zwana „socjalizacja”. Bez spotkań z krewnymi i nieznajomymi na ulicy, pies traci swoje umiejętności socjalizacyjne.

Właściciele często skarżą się, że pies wpada w panikę przy windzie lub szczeka na rowerzystów, co jest bezpośrednią konsekwencją dobrowolnego zachowania samotniczego.

Zasada pół godziny dla każdej rasy

Oczywiście normy spacerów różnią się: godzina dziennie wystarczy dla Chihuahua, ale Border Collie wymagają aktywnych dwugodzinnych spacerów. Ogólna zasada jest jednak nieubłagana: dorosły pies powinien być wyprowadzany co najmniej dwa razy dziennie, spędzając jednorazowo od 30 do 60 minut.

W praktyce autora był przypadek z Yorkshire terrierem, którego właściciele przestali wyprowadzać na spacery „bo jest mały”. Miesiąc później pies zaczął gryźć wszystkich gości i wyć w nocy. Wystarczył powrót do spacerów dwa razy dziennie po 20 minut, by zachowanie psa unormowało się.

Pamiętaj, że w spacerach nie chodzi o toaletę. Chodzi o życie. Pozbawiając psa możliwości przebywania na świeżym powietrzu, kradniesz mu radość z polowania, odkrywania i nawiązywania kontaktów towarzyskich, pozostawiając swojego najlepszego przyjaciela głęboko nieszczęśliwym inwalidą.


Share to friends
Rating
( No ratings yet )
Praktyczne porady i lifehacki - ułatw sobie życie