Dlaczego koty mruczą: czego genetycy tak naprawdę nam nie mówią

Jest spokojny wieczór, za oknem pada deszcz, a na twoich kolanach mruczy kula sierści.

Dźwięk ten jest jednym z najdoskonalszych mechanizmów manipulacji w przyrodzie, ponieważ jego częstotliwość (około 25-30 Hz) ma uspokajający wpływ na ludzi, donosi korespondent .

Błędem byłoby jednak odrzucanie mruczenia wyłącznie jako oznaki przyjemności – zwierzęta używają go w chwilach silnego stresu, a nawet podczas porodu.

Zdjęcie: Pixabay

Dlaczego drapieżnik potrzebuje „wbudowanego masażera”?

Naukowcy z Japonii, w szczególności biolog Yume Okamoto z Uniwersytetu w Kioto, znaleźli związek między częstotliwością mruczenia a genem receptora androgenowego. Okazało się, że koty z krótką formą tego genu „rozmawiają” z ludźmi częściej i głośniej niż ich krewni z długim wariantem.

Odkrycie to potwierdza stare przypuszczenia: mruczenie stało się przewagą ewolucyjną właśnie w czasie udomowienia. Dzikie koty leśne, w przeciwieństwie do kotów domowych, praktycznie nie mają „długiej wersji” tego genu, co czyni je mniej skłonnymi do nawiązywania kontaktu głosowego z ludźmi.

Okazuje się, że nasi przodkowie przez tysiące lat nieświadomie wybierali najbardziej „gadatliwe” zwierzęta. Te koty, które były w stanie przyciągnąć uwagę i poprosić o jedzenie głosem, miały większą szansę na pożywne życie w pobliżu ludzi.

Co fizyka ma wspólnego z leczeniem?

Jednak genetyka to tylko wierzchołek góry lodowej. Przez długi czas naukowcy spierali się o to, jak dokładnie rodzą się te wibracje.

Niedawno odkryto, że dźwięk nie jest wytwarzany przez aktywne skurcze mięśni, jak wcześniej sądzono, ale przez miękkie poduszki w strunach głosowych, które automatycznie wprawiają powietrze w wibracje.

Dlaczego więc kot mruczy, gdy odczuwa ból? Istnieje hipoteza, że wibracje o niskiej częstotliwości między 20 a 140 Hz mają działanie terapeutyczne: sprzyjają gojeniu się tkanek, a nawet zrastaniu się kości.

Wytwarzając takie wibracje, zwierzę włącza swoją wewnętrzną fizjoterapię, próbując złagodzić własne cierpienie.

Dlatego nie należy karcić swojego zwierzaka za mruczenie w klinice weterynaryjnej – to nie radość z zabiegów, ale próba złagodzenia bólu. Po zabraniu kota ze schroniska z kontuzją, autor tych wierszy zauważył, że głośność mruczenia gwałtownie wzrosła dokładnie w momentach zmiany bandaży.

Więc następnym razem, gdy usłyszysz to mruczenie, pamiętaj: twój zwierzak nie tylko mówi „dziękuję” za obiad. Może wykorzystywać cię jako źródło bezpieczeństwa, leczyć się lub po prostu próbować mówić zębami, abyś nie zauważył przeżutej kanapy.


Share to friends
Rating
( No ratings yet )
Praktyczne porady i lifehacki - ułatw sobie życie